środa, 11 września 2013

O tłumaczeniu maszynowym

Machine Translation (MT) – tłumaczenie maszynowe (automatyczne, komputerowe) to jeden z kierunków badań w obrębie przetwarzania języka naturalnego, który zajmuje się automatycznym tłumaczeniem tekstu lub mowy z jednego języka na inny. Zastanawiam się czy tłumaczenie maszynowe kiedyś wyprze żywego człowieka? Argumenty są za i przeciw. Kiedyś pewnie tak, jednak ja jestem z zdania, że jeszcze długo maszyna nie zastąpi człowieka w tym zawodzie. Co wy o tym sądzicie?

W tym tygodniu chciałam wam krótko przedstawić rodzaje systemów tłumaczenia maszynowego:
  • Tłumaczenie wspomagane maszynowo (ang. Machine Aided Human Translation, MAHT) polega na tym, że całe tłumaczenie jest wykonywane przez człowieka wykorzystującego komputer w celu usprawnienia i przyspieszenia całego procesu. Systemy MAHT zapewniają tłumaczowi narzędzia takie jak słowniki ogólne i terminologii, słowniki wyrazów bliskoznacznych i często używanych zwrotów, funkcje sprawdzania pisowni i gramatyki. W środowisku tłumaczy technologia ta jest powszechnie nazywana CAT (ang. Computer Aided Translation).
     
  • Tłumaczenie wspomagane przez człowieka (ang. Human Aided Machine Translation, HAMT)polega na tym, że tekst źródłowy jest modyfikowany przed, w czasie lub po przetłumaczeniu go przez komputer. Przykładem modyfikacji przed może być przygotowanie specjalnej formy dokumentu, która będzie łatwo analizowana przez komputer, albo poprzez umieszczenie w tekście źródłowym dodatkowych informacji ułatwiających analizę. W ten sposób często z powodzeniem tłumaczy się np. instrukcje obsługi na wiele języków.
     
  • Tłumaczenie całkowicie maszynowe (ang. Fully Automated Machine Translation, FAMT) polega na tym, że program otrzymuje tekst źródłowy i bez żadnej ingerencji człowieka generuje tekst w języku wynikowym. Zazwyczaj tekst wynikowy jest dość niskiej jakości, jednak wystarczającej do pewnych zastosowań, jak na przykład przeglądanie stron WWW lub czytanie poczty elektronicznej.
Efektywność i poprawność tłumaczeń całkowicie maszynowych jest wciąż niezadowalająca, choć w wielu przypadkach pozwala nam zrozumieć treść. Tłumaczenie maszynowe jest tak trudne, gdyż stanowi twórczy proces i niezbędna podczas tłumaczenia jest nie tylko wiedza lingwistyczna, ale także, wiedza o otaczającym nas świecie, którą posiada każdy tłumacz, a nie posiadają systemy

A oto kilka śmiesznych przykładów nieudanego tłumaczenia maszynowego:

OriginalTłumaczenie
The spirit is strong but the flesh is weak.Wódka jest mocna, ale mieso jest zepsute
Dziękuję z góry.Thank you from the mountain.
He took it out.On pociągnał to, ujawniać że jest się homoseksualistą.
Misiu zaraz Państwu łapkę poda.The Teddy bear of epidemics will pass a trap to the State.


41/2012

czwartek, 29 sierpnia 2013

O przesądach panujących wśród sportowców

Z prawą nogą na boisko... Talent i ciężka praca to nie wszystko. Ważne jest też odpowiednie przygotowanie mentalne i... pewne rytuały. No właśnie w tym tygodniu sprawdzimy dla was jakie przesądy przynoszą szczęście sportowcom?
  • Jenson Button twierdzi, że nie wierzy w zabobony, ale po inaugurującym sezon Formuły 1 wyścigu w Melbourne żartował, że sekret jego zwycięstwa tkwi w sypialni. – Kiedy tylko odebraliśmy klucz do pokoju hotelowego, Jessica (partnerka Buttona – przyp. red.) uśmiechnęła się i powiedziała, że to ten sam, w którym spałem, gdy wygrywałem – opowiadał kierowca McLarena. Poprzednio mieszkał w nim w 2009 i 2010 roku. I za każdym razem stawał na najwyższym stopniu podium. A gdy w ubiegłym sezonie został zakwaterowany w innym, zajął dopiero szóste miejsce. Sebastian Vettel (w Australii drugi) obiecał, że dopilnuje, by w przyszłym roku znów do niego nie trafił.
     
  • Broniący tytułu mistrza świata Niemiec do takich spraw przywiązuje wagę. Wkładanie monety do buta, wymiana kasku na nowy po wygranym wyścigu – to tylko niektóre z jego zwyczajów. David Coulthard jeździł kiedyś zawsze w tych samych szczęśliwych bokserkach, a Alex Wurz w butach różnego koloru, ale generalnie kierowcom Formuły 1 – choć unikają jeszcze m.in. numeru 13 na bolidzie – daleko do piłkarzy. O ich przesądach można by napisać książkę. Wchodzenie prawą (lub po prostu uważaną za lepszą) nogą na boisko, dotykanie murawy czy wykonywanie znaku krzyża stało się już powszechne.
     
  • Obrońca Chelsea i reprezentacji Anglii John Terry przyznał kiedyś, że ma z 50 różnych przesądów. Zawsze siada na tym samym miejscu w klubowym autokarze, w drodze na stadion słucha płyty Ushera, a gdy na Stamford Bridge przyjeżdża samochodem, parkuje w tym samym miejscu. Tam już - a jakże - korzysta z wybranego przez siebie pisuaru (podobny zwyczaj ma m.in. napastnik Bayernu Mario Gomez). Getry obwiązuje taśmą trzykrotnie. Ma też szczęśliwe ochraniacze, dostał je od Franka Lamparda.
     
  • Były napastnik reprezentacji Niemiec, a obecnie prezes rady nadzorczej Bayernu Karl-Heinz Rummenigge też nie wpuszczał nikogo na swoje miejsce w autokarze, a dodatkowo przed każdym meczem zjadał trzy biszkopty i popijał je herbatą. Anglik Gary Lineker nigdy nie tracił energii na oddawanie strzałów na bramkę w trakcie rozgrzewki. Jeśli nie udało mu się zdobyć gola w pierwszej połowie, na drugą zakładał nową koszulkę. Gdy i to nie pomagało, szedł do fryzjera.
     
  • W lodówce Davida Beckhama zawsze znajduje się parzysta liczba takich samych produktów. Bramkarz Liverpoolu Pepe Reina przed każdym meczem tankuje samochód, nawet gdy w baku benzyny ma pod dostatkiem. A jego kolega po fachu Irlandczyk Shay Given stawia za bramką buteleczkę święconej wody.
     
  • Wiele zachowań staje się obiektem żartów i prowadzi do kłopotów. Kolo Toure wierzy, że zagra dobrze, jeśli opuści szatnię ostatni. Tak się trzymał tej zasady, że - występując jeszcze w Arsenalu - spóźnił się na drugą połowę meczu Ligi Mistrzów, bo nie chciał wyjść na boisko przed Williamem Gallasem, korzystającym z zabiegów leczniczych. Paul Ince dodatkowo musiał ostatni założyć koszulkę (często już w tunelu), a Bobby Moore - spodenki. Martin Peters lubił się z nim przekomarzać, czekał aż Moore się ubierze, a następnie ściągał swoje spodenki, zmuszając kolegę z angielskiej kadry do powtarzania rytuału.
     
  • Gennaro Gattuso przez cały mundial 2006 nosił ten sam sweter. Pocił się w nim, ale poświęcenie nie poszło na marne: Włosi wygrali turniej. Podczas mistrzostw wykonywał również inną dziwną czynność. – Przed meczem z Czechami w fazie grupowej spakowałem wszystkie moje torby, jak do wyjazdu. Robiłem to później przed każdym kolejnym spotkaniem – zdradził Gattuso, który przed meczem musi też przeczytać fragment książki Fiodora Dostojewskiego.
     
  • W 1994 roku Argentyna mistrzostwo świata zdobyła. Przede wszystkim dzięki świetnej grze Diego Maradony. Ale do historii przeszły także przesądy trenera. Carlos Bilardo zabierał ze sobą na ławkę figurkę Matki Boskiej, piłkarzom zabronił jeść kurczaków, twierdząc, że to przynosi pecha. Na mecze jeździli taksówkami, bo ten środek transportu przyniósł szczęście w fazie grupowej, gdy zepsuł się autobus. Kilkanaście lat później, gdy prowadził już Estudiantes La Plata, kazał odnaleźć kobietę, która życzyła mu powodzenia przed wygranym meczem. Powtarzała to później przed każdym kolejnym spotkaniem. 
40/2012

piątek, 16 sierpnia 2013

o Hiszpanii i o Hiszpanach

Nasze biuro należy do Polsko-Hiszpańskiej Izby Gospodarczej w Polsce, jesteśmy więc bardzo zainteresowani wszystkimi tematami dotyczącymi Hiszpanii. Każdy wie, że Hiszpania słynie z gorących krain, pięknego morza i pięknych kobiet, soczystych pomarańczy, flamenco i corridy. Nie wszyscy jednak mieliśmy możliwość, aby zagłębić się w ten tajemniczy i magiczny świat jak na południowy kraj przystało,
Hiszpanie są ludźmi otwartymi, spontanicznymi i tolerancyjnymi. Jeśli chcesz poznać Hiszpanię i jej kulturę, zwyczaje obowiązujące w tym radosnym kraju, unikaj komercyjnych propozycji: plaż zatłoczonych turystami, ścieżek wydeptanych milionem stóp, miejscowości słynących jedynie z hotelarskich atrakcji. Czasami wystarczy wyjrzeć ciut dalej, aby zobaczyć świat, jakiego nikt nam w folderach reklamowych nie przedstawi.
  • Podróż autobusem: Jeżeli zdarzyło Ci się kiedyś podróżować w Hiszpanii miejskim autobusem, to wiesz już zapewne, że owa podróż nie ma nic wspólnego z polskimi tradycjami. Po pierwsze, wsiadamy tylko pierwszymi drzwiami i nie ma możliwości, by jechać bez biletu. Po drugie, zapomnij o samotnej lekturze książki pod oknem. W Hiszpanii nikt nie podróżuje sam. Nawet przez tych kilka chwil, wsiadając do autobusu lub pociągu, stajesz się towarzyszem i kompanem podróży. Przygotuj się więc na to, że szybko zostaniesz wciągnięty w bieżące tematy, społeczne problemy lub po prostu osobiste rozterki osoby siedzącej obok. Hiszpanie nie milczą, oni gadają przez cały czas. I nawet nie staraj się tłumaczyć, że nic nie rozumiesz, bo i tak będą do Ciebie mówić – być może dwa razy wolniej lub nieco głośniej, ale swoją historię powtórzą Ci tyle razy, byś w końcu przytaknął głową.
     
  • Podróż taksówką: Jeśli już decydujesz się na towarzystwo kierowcy, wiedz, że zada Ci tysiące pytań, na które będziesz musiał odpowiedzieć. Ta na pierwszy rzut oka hiszpańska nachalność, ma jednak przede wszystkim pozytywne strony. Po pierwsze, w tym kraju nigdy nie jesteś sam i każdy troszczy się o Ciebie i twoje samopoczucie. Po drugie, o cokolwiek byś nie pytał lub prosił, zawsze znajdzie się ktoś, kto wskaże drogę, zaprowadzi na miejsce lub po prostu pomoże.
     
  • Witanie się: W Hiszpanii normą jest, że na przywitanie całujemy się dwukrotnie w policzki. I dotyczy to tak mężczyzn, jak i kobiet. Jest to najbardziej popularne przywitanie, pomijając być może spotkania biznesowe, w trakcie których lepiej podać sobie rękę. Jednocześnie muszę uprzedzić, że Hiszpanie są narodem gestów i kontaktu. To, co nam wydaje się przesadne, u nich jest zupełnie naturalne. Każda rozmowa wiąże się z tym, że nasz rozmówca stoi bardzo blisko, patrzy nam stale w oczy i gestykulując, dotyka naszych ramion, dłoni, klepie po plecach, po głowie. Kontakt i dotykanie drugiej osoby w trakcie rozmowy jest czymś zupełnie naturalnym i pozbawionym kontekstów seksualnych. Nie powinien nas również dziwić widok dwóch obejmujących się mężczyzn. Prawdopodobnie, są oni bliskimi sobie przyjaciółmi.
     
  • Hałasowanie: Hiszpanie uchodzą za naród hałaśliwy. I rzeczywiście tak jest. Jeśli marzysz o cichych i spokojnych wakacjach, to lepiej wybierz się do Islandii. Hiszpania nigdy nie śpi, a miejski hałas będzie Ci towarzyszyć przez cały czas. Krzyki dzieci, o drugiej w nocy bawiących się na placach zabaw, klaksony stale upominające spóźnialskich, skutery mknące po wąskich uliczkach, śmiech ludzi. Szybko jednak przyzwyczaisz się do nieustannie szemrzących miast.
     
  • Bałaganiarze: Podobnie jak hałaśliwi, Hiszpanie są także największymi bałaganiarzami. Ale również najczęściej po sobie sprzątają. Wszystko, co trzymamy w rękach, bez skrupułów wyrzucamy na ulicę. Niech nikogo nie zdziwi ilość sieci na podłodze w restauracji. Co więcej – możemy przyjąć zasadę, że im lepsza restauracja, tym więcej śmieci wala się pod stołami. Skąd wynika ta kultura śmiecenia? Otóż posiłek jest dla Hiszpanów niemal świętością, dlatego na stole powinno znajdować się tylko jedzenie i nakrycie stołowe, żadnych papierów, papierosów, popielniczek itd. Dlatego wszystko to, co przeszkadza delektować się smakiem i wyglądem potraw, ląduje pod nogami. Prawdą jest natomiast, iż w Hiszpanii sprząta się niezwykle często, a pojazdy czyszczące ulicę przejeżdżają co najmniej trzy razy dziennie tą samą trasą.
     
  • Praca: Kolejny mit, który należałoby obalić, to fakt, iż Hiszpanie niewiele pracują. Rzeczywiście ich tryb życia całkowicie różni się od tego, do którego przyzwyczailiśmy się w Polsce. Przede wszystkim w tym ciepłym kraju chodzi się bardzo późno spać, a życie kwitnie głównie nocą – gdy temperatury są najniższe. Jest również sjesta, w trakcie której niektórzy powracają do domu i odpoczywają, inni udają się na posiłek ze znajomymi, ale sjesta to nie są trzy godziny leżenia do góry brzuchem i chrapania. Hiszpanie przeciętnie pracują na dwie zmiany. Zaczynają koło 8.00, 9.00 i powracają do domu koło 19.00, 20.00. Tym różnią się od nas, że po pracy nie zasiadają przed telewizorem, lecz najczęściej wychodzą z przyjaciółmi i rodziną na kolację lub przynajmniej krótki spacer. W Hiszpanii obowiązują bowiem dwie zasady – pracujemy po to, aby żyć i życie swoje dzielimy z przyjaciółmi!
39/2012

wtorek, 13 sierpnia 2013

Ślub i wesele w różnych krajach

W Polsce miesiąc wrzesień jest bardzo popularnym miesiącem na organizowanie ślubu. Choć pod każdą szerokością geograficzną ślub ma ten sam cel: połączenie „węzłem małżeńskim” dwóch (a w niektórych kulturach nawet kilku osób), to sama ceremonia zaślubin wszędzie wygląda inaczej. Czym charakteryzują się śluby w różnych tradycjach, jak wyglądają i na czym polega różnica między nam znanymi uroczystościami? Zapoznajcie się z ciekawostkami na temat ślubów w różnych krajach Europy.
  • WŁOCHY -  Podczas włoskiego wesela może zadziwić nas wiele rzeczy. Najbardziej zaskakujący jest jednak fakt, że Włosi na weselach nie tańczą. Orkiestra ma za zadanie jedynie umilać gościom czas podczas uroczystego obiadu. Przed ślubem goście zbierają się wraz z Panem Młodym przed kościołem i oczekują na przybycie Panny Młodej, która zostaje wprowadzona do kościoła przez ojca. Po uroczystej ceremonii goście mają 2 godziny przerwy, po której spotykają się przed lokalem w oczekiwaniu na Nowożeńców. Obcokrajowiec wybierając się na włoski ślub powinien pamiętać, że we Włoszech zwyczaj obdarowywania Młodej Pary kwiatami nie istnieje. Jeśli zaś chodzi o organizację przyjęcia weselnego, Włosi uwielbiają dbanie o szczegóły. Wybór miejsca, dekoracji, kwiatów a nawet menu to bardzo istotna kwestia. Potrawy są w nim zazwyczaj dostosowane do pory roku, tak, aby znalazły się w nich tylko świeże produkty.
     
  • FRANCJA - We Francji nie ma ślubu konkordatowego. Ślub cywilny odbywa się zazwyczaj przed ceremonią kościelną, jest to uroczystość bardzo skromna. Nowością jest tak zwany aperitif. Jest to symboliczny poczęstunek, który odbywa się po mszy świętej. Gości, którzy nie zostali zaproszeni na uroczystość weselną, częstuje się lampką szampana i drobnymi przekąskami. Mają oni wtedy możliwość krótkiej rozmowy z Młodą Parą. Właściwe przyjęcie weselne rozpoczyna się wieczorem. W kwestii menu, francuskie wesele znacznie różni się od polskiego. Posiłki są skromne lecz smaczne, podawane w dość długich odstępach czasu. Goście bawią się zazwyczaj w rytm muzyki serwowanej przez Dj - a. Elementem łączącym są natomiast, weselne gry i zabawy, które na każdym weselu umilają gościom czas.
     
  • HOLANDIA - W Holandii ceremonie zaślubin odbywają się zazwyczaj od poniedziałku do czwartku, co bezpośrednio wiąże się z niższymi kosztami. Nie obowiązuje tam nakaz brania ślubu cywilnego w określonym przez meldunek urzędzie. Dużą popularnością cieszą się takie miejsca jak: plaża, urokliwe parki, a nawet biblioteki. Interesujące jest to, że tydzień przed ceremonią przyszłą Młodą Parę odwiedza urzędnik, który wypytuje o fakty z życia Młodych, na podstawie których układa jedyną w swoim rodzaju przemowę. Gościa z Polski zdziwić może fakt, że na zaproszeniu pojawia się dokładna godzina, o której kończy się przyjęcie. Zwykle zaprasza się na nie najbliższą rodzinę i to ona bawi się w kameralnym gronie.
     
  • SZWECJA - W przeciwieństwie do Polski, w Szwecji nie ma społecznego przymusu na zawarcie małżeństwa przez młodych. Nikogo nie dziwią pary żyjące ze sobą już 50 lat, mające wspólne wnuki, dom i oszczędności. Często Młodej Parze obrączki do ślubu niosą ich własne dzieci, co w Polsce jest raczej nie do pomyślenia. Ciekawostką jest fakt, że młodzi Szwedzi często przejmują nazwisko żony. Zdarza się również, że Młoda Para, po ślubie, wybiera sobie całkiem inne nazwisko. Przyjęcie weselne przypomina raczej obiadokolację i zazwyczaj kończy się przed północą.
     
  • HISZPANIA - Po ceremonii ślubnej Para Młoda udaje się do fotografa. Goście oczekują na młodych w restauracji, w której ma odbyć się poczęstunek. Tańce rozpoczynają się późnym wieczorem. Często zdarza się jednak, że po obiedzie goście wychodzą a wtedy Młoda Para oraz niektórzy goście, wybierają się na dyskotekę, aby pobawić się we własnym gronie. Tak więc, w hiszpańskim klubie w sobotni wieczór, można spotkać nie jedną Pannę w białej sukni. 
38/2012

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Najpopularniejsze języki świata

We współczesnym świecie bardzo ciężko funkcjonować nie znając kilku języków obcych. Jest to szczególnie ważne dla osób zbierających swoje pierwsze doświadczenia zawodowe. Znajomość języków obcych pozwala nam wyróżnić się z tłumu. Jednym z najlepszych sposobów na to jest solidna i przemyślana inwestycja w naukę języków obcych. No właśnie, tylko w które języki inwestować?
Oto najpopularniejsze języki świata według powszechności użycia:
  • chiński- 1,3 mld mieszkańców Chin (+Tajwan, Hongkong), kilkadziesiąt milionów emigrantów chińskich na całym świecie,
     
  • hindi i urdu- 1 mld ludzi w Indiach (-Bengal Zachodni, część Asamu, południowy Dekan) i w Pakistanie,
     
  • angielski- ok. 500 mln osób w Stanach Zjednoczonych, Wlk. Brytanii, Kanadzie, RPA, Australii, Nowej Zelandii, Singapurze, Botswanie, i Kenii, najważniejszy język w kontaktach międzynarodowych,
     
  • hiszpański- 400 mln osób w Ameryce Łacińskiej (- Brazylia, Haiti, Gujana Francuska) i w Hiszpanii,
     
  • arabski- ok. 230 mln osób w Egipcie, Algierii, Maroku, Iraku, Arabii Saudyjskiej, Jemenie, Jordanii, Tunezji, Libii, Libanie, i innych krajach arabskich oraz kilkanaście milionów Arabów z krajów saharyjskich,
     
  • indonezyjski- 200 mln mieszkańców Indonezji
     
  • rosyjski- 180 mln osób w Rosji i krajach ościennych (byłe ZSRR),
     
  • portugalski- ponad 160 mln osób w Brazylii i Portugalii, mniejszości portugalskie w Angoli, Mozambiku, Makao i innych byłych koloniach portugalskich,
     
  • bengalski- ok. 150 mln mieszkańców Bangladeszu oraz Bengalu Zachodniego i Asamu (prowincje indyjskie),
     
  • francuski- 140 mln osób we Francji, południowej Belgii, zachodnich kantonach Szwajcarii, byłe kolonie francuskie: Quebec w Kanadzie, Haiti, Gujana Francuska, Nowa Kaledonia, Kambodża, Wybrzeże Kości Słoniowej, Burkina Faso, Czad i inne,
     
  • japoński- ok. 140 mln mieszkańców Japonii, emigranci Japońscy w południowo- wschodniej Azji i w Stanach Zjednoczonych,
     
  • niemiecki- ok. 120 mln osób w Niemczech, Austrii, północnej Szwajcarii, Alzacji, Lotaryngii, regionie Trydent- Górna Adyga (Tyrolczycy), mniejszości narodowe w Rosji, Kazachstanie, krajach bałkańskich, Stanach Zjednoczonych, Brazylii, Argentynie, Paragwaju i Namibii.
37/2012

czwartek, 4 lipca 2013

Ciekawostki ze świata - o systemach edukacyjnych

Polski system edukacji każdy miał okazję poznać niejako ,,od podszewki". Co prawda zmienia się on na przestrzeni lat i ulega przekształceniom. Nie wszyscy jednak wiedzą jak wygląda on w innych krajach. A system nauczania jest bardzo zróżnicowany.
Oto kilka przykładowych krajów:
  • Wielka Brytania podzielona jest na cztery państwa: Anglię, Walię, Szkocję i Irlandię Północną. System edukacyjny w tych państwach różni się od siebie, różnice jednak są niewielkie. Wszystkie przepisy dotyczące oświaty w Wielkiej Brytanii tworzone są przez rząd centralny Wielkiej Brytanii, a odpowiedzialność za ich stosowanie i sposób interpretacji pozostawiony jest lokalnym władzom LEA – Local Education Authorities,  
     
  • Hiszpania jest krajem o ustroju monarchii konstytucyjnej opartej na ustroju demokracji parlamentarnej. Administracyjnie kraj dzieli się na 50 prowincji, oprócz tego w skład wchodzi jeszcze kilka samodzielnych krain historycznych: Baskonia, Galicja, Katalonia. W Hiszpanii używa się czterech oficjalnych języków: hiszpański, baskijski, galicyjski i kataloński.  
     
  • W fińskiej szkole nikt w szkole nie oszukuje, nie uchyla się od pracy, a absencja w zajęciach jest zjawiskiem marginalnym. Młodzież zachowuje się w zgodnie z ogólnymi normami społecznymi, dlatego w szkołach nie są potrzebni nie tylko ochroniarze, ale nawet woźni, a o zachowanie czystości i pilnowanie porządku dbają sami uczniowie.
     
  • W Niemczech nauka jest obowiązkowa dla wszystkich dzieci do 18 roku życia. Ferie letnie trwają jedynie 6 tygodni. Za to są ferie wiosenne, a przerwy świąteczne są dłuższe. Rok szkolny rozpoczyna się po wakacjach letnich - dokładna data rozpoczęcia zależna jest od landu. Dzieci rozpoczynające naukę w szkole podstawowej dostają na "osłodę życia" tekturowy stożek pełen słodyczy, tzw. "Schultüte". Najlepszą oceną jest jednynka, a najgorszą szóstka.
      
  • Amerykański system szkolnictwa jest całkowicie inny od polskiego. Amerykańska konstytucja przekazuje odpowiedzialność za szkolnictwo publiczne w ręce władz stanowych przez co szkoły różnią się bardzo między sobą poziomem nauki, kosztem, programem i przepisami. Naukę w szkole podstawowej dzieci zaczynają w wieku 5 lat. Pięciolatek zaczyna od przedszkola (kindergarten). Uczniowie spędzają od 6 do 8 lat w szkole podstawowej.
     
  • Idąc w ślad szkół amerykańskich, w Australii uczeń jest traktowany bardzo indywidualnie. Widać to zwłaszcza w formie nauczania: uwzględnia się zainteresowania ucznia i jego zdolność do przyswajania wiedzy. Nie ma z góry narzuconych podręczników, często nie używa się ich w ogóle - jest to jednak świadomy zabieg. Nauczyciel każdorazowo dostarcza uczniom materiały związane z przerabianym temat. O ile w szkołach podstawowych nie ma zadań domowych, to w niektórych szkołach średnich się zdarzają. 
     
  • Edukacja w Holandii ma bardziej skomplikowaną formę. Jest obowiązkowa od 5 do 18 roku życia, przy czym do ukończenia 16 lat uczeń podlega obowiązkowi szkolnemu w wymiarze pełnym, a do ukończenia lat 18 podlega częściowemu obowiązkowi szkolnemu. Oznacza to, że przynajmniej 2 dni w tygodniu musi uczęszczać na zajęcia np. do szkoły zawodowej, co daje możliwość łączenia nauki z pracą. Podobnie jak w Australii, znaczna część edukacji jest bezpłatna. Nacisk kładzie się na zdobywanie doświadczeń i praktycznych umiejętności.  
     
  • Japoński system edukacji jest rozbudowany, bardzo wspierany finansowo przez państwo i przykłada się w nim ogromną wagę do formy kształcenia. Różni się ona znacznie na tle już przedstawionych, choć sam system wzorowano na amerykańskim szkolnictwie. Od uczniów wymaga się rygorystycznej dyscypliny i wpaja zasady uczące poddaństwa i pracowitości. Kładzie się również nacisk na uświadamianie uczniom ich roli, jaką pełnią w społeczeństwie. Co ciekawe - w Japonii zjawisko powtarzania przez ucznia klasy jest prawie nie spotykane.
     
  • Syberyjski system edukacji też jest specyficzny. Jako, że Syberia jest częścią Rosji, edukacja podlega Ministerstwu Oświaty Federacji Rosyjskiej. System edukacyjny w Rosji jest dobrze rozwinięty i działa sprawnie. Rosja szczyci się najmniejszym odsetkiem analfabetów na świecie. Dostęp do edukacji na obowiązkowych etapach jest bezpłatny i obejmuje dziewięcioletni okres nauki.
     
  • Edukacja w Kenii jest nieobowiązkowa i płatna. Budowa szkół jak i ich utrzymanie w dużej mierze spoczywa na rodzicach. Jeśli kogoś nie stać na posłanie dziecka do szkoły, to tego nie robi. W Kenii dominują szkoły harambee - czyli zbudowane, sfinansowane i utrzymywane przez społeczność. Stopień analfabetyzmu wciąż jest bardzo wysoki. Niespełna 70 proc. dzieci chodzi do szkoły podstawowej, a tylko jakieś 30 proc. kontynuuje naukę w szkole średniej.  Rodzice, którzy przekonani są o słuszności nauki często muszą rezygnować z własnego dobrobytu by wykształcić dziecko.
36/2012

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Przesądy podróżnicze

Trzynastego w piątek przypada w 2012 roku trzy razy - w styczniu, kwietniu i lipcu. Zamiast myśleć o pechu, sprawdźmy jakie przesądy przynoszą szczęście w podróży.


Oto 7 przesądów podróżniczych:
  • Latanie wywołuje u wielu ludzi niepokój, co w połączeniu z tzw. reisefieber może doprowadzić do złego samopoczucia. Żeby oszczędzić pasażerom dodatkowego stresu, wiele linii lotniczych zdecydowało nie umieszczać rzędu numer 13 w swoich samolotach. Podobnie jest w hotelach - na 13 piętrze często nie ma pokojów dla gości. Znajdują się tam wówczas pomieszczenia służbowe.
     
  • W Chile, jeśli jesteś na pustyni, zanim się napijesz, powinieneś wylać odrobinę wody. Będzie to hołd złożony Pachamamu, duchowi Ziemi i uchroni Cię przed nieszczęściem.
     
  • W Kambodży istnieje przesąd, że lepiej nie zaczynać wyprawy we wtorek. Uznaje się, że to "gorący dzień", źle wpływający na podróż. Najlepiej jest wyruszać w drogę w czwartek, który jest dniem zimnym, przynoszącym szczęście.
     
  • W Rosji nie wolno niczego cerować przed samą podróżą. Nawet jeśli dynda guzik, a taksówka już czeka pod domem, nie należy zacząć go przyszywać, bo to wywoła pecha.
     
  • Kolejny przesąd związany jest z podróżowaniem w górach. Jeśli napotkasz most, pod żadnym pozorem przez niego nie przebiegaj, bo z pewnością spotka Cię nieszczęście.
     
  • W krajach słowiańskich panuje przekonanie, że gdy jesteśmy spakowani i mamy już wyruszać w drogę, należy "usiąść przed podróżą". Przesąd jest popularny w Polsce, a w Rosji dodatkowo dobrze jest przysiąść na walizce.
     
  • Istnieją również przesądy, które mają zapewnić dużo szczęśliwych podróży. W Meksyku, jeśli chcesz w nadchodzącym roku doświadczyć wiele fascynujących wypraw, powinieneś wystawić o północy w Sylwestra kilka spakowanych walizek za próg. To z pewnością przyniesie szczęście.
35/2012